James R. Hurford

Lingwistyka a ewolucja (1)

Studenci pierwszych semestrów lingwistyki bywają konfrontowani z szeregiem różnego rodzaju anegdotycznych „teorii” ewolucji języka o karykaturalnych kryptonimach, takich jak teoria „hau-hau!”, teoria „hej-ho!”, teoria „ach!”,1 które w gruncie rzeczy deprecjonują sens podejmowania badań naukowych nad pochodzeniem ludzkiej mowy. W ramach takich wykładów przywoływany jest zwykle sławetny statut Paryskiego Towarzystwa Językoznawczego z 1886 roku, wyrażający dezaprobatę tego gremium wobec prac dotyczących ewolucji języka (oraz tzw. języków uniwersalnych). Jednakże badania nad ewolucją języka nigdy nie przestały być kontynuowane, choć trzeba przyznać, iż tylko nielicznym uczonym udało się wnieść istotny wkład w rozwój tej dziedziny – należą do nich m.in. C.F. Hockett (1960) oraz Philip Lieberman (1984). Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad odnotowujemy wyraźny wzrost zainteresowania tą problematyką wśród badaczy reprezentujących różne dyscypliny naukowe. Dwa istotne czynniki, które stymulują rozwój tych badań, to: ogólny wzrost akceptacji środowiska wobec multidyscyplinarnych projektów naukowych oraz rosnąca dostępność coraz bardziej zaawansowanych metod badawczych rozwijanych w ramach relewantnych dyscyplin, takich jak genetyka, psychologia języka, etologia (zwłaszcza prymatologia), komputerowe modelowanie układów złożonych, lingwistyka (zwłaszcza typologia językowa i teoria języków formalnych) oraz neuronauki.

Przedstawiciele dominujących nurtów językoznawstwa nieodmiennie dystansują się od ewolucyjnych ujęć przedmiotu ich badań. Postulowana przez F. de Saussure’a (1916) orientacja badawcza – preferująca synchroniczną analizę danych językowych – nadawała ton większości mainstreamowych teorii XX-wiecznego językoznawstwa. Zasadniczo synchroniczny charakter mają np. prace generatywistów. Co więcej, główna linia argumentacji w teoriach generatywnych, która polega na postulowaniu wyabstrahowanych reguł formalnych fundujących uniwersalne zasady kształtowania się struktur językowych, siłą rzeczy izoluje ten sposób uprawiania badań od metodologii ogólnie akceptowanych w pokrewnych dyscyplinach naukowych, zaliczanych do szeroko rozumianej dziedziny nauk o człowieku. Paradygmat generatywny w językoznawstwie bazuje na założeniu, iż w ramach tego rodzaju dociekań uda się „odkryć” zasady ustrukturyzowania danych językowych specyficzne dla samego zjawiska języka (Chomsky, 1965; 1975; 1981). Wszelkie próby wyjaśniania istoty języka w kontekście bardziej ogólnej charakterystyki ludzkich zachowań, czy też szeroko pojętego behawioru zwierząt – uwzględniające np. ograniczenia związane z zasobami pamięci, fizjologią angażowanej modalności zmysłowej (wokalnej, gesturalnej), czy też z poziomem złożoności przetwarzanych sygnałów – były deprecjonowane jako argumentacja nie mieszcząca się w ramach najbardziej ortodoksyjnych teorii językoznawczych, których zdeklarowanym celem badawczym było odkrywanie cech charakterystycznych wyłącznie dla języka jako takiego (cokolwiek miałoby to oznaczać). Ten powiew platonizmu daje się odczuć w teoretyzowaniu na temat języka u wielu XX-wiecznych autorów. Z drugiej strony, lingwistyka jest rozległą i bardzo heterogeniczną dziedziną wiedzy, więc oczywiście znajdziemy lingwistów o diametralnie odmiennym nastawieniu (np. Bybee, 1985; 1994; Givón, 1979; 1990), którzy postulują integrację badań nad strukturą języka z szeroko zakrojoną refleksją nad zachowaniami komunikacyjnymi ludzi i zwierząt, a co za tym idzie, większą otwartość wobec proponowanych wyjaśnień funkcjonalnych (jako przeciwwagi dla poszukiwania abstrakcyjnych zasad ustrukturyzowania danych językowych, niekoniecznie motywowanych funkcjonalnie).

Językoznawstwo historyczno-porównawcze, pomimo swojej diachronicznej orientacji, pozostaje wierne idei statycznego uniformitaryzmu, zgodnie z którą protoformy systemów językowych (hipotetyczne prajęzyki, rekonstruowane w oparciu o metody komparatywne) nie różnią się jakościowo od sposobu ustrukturyzowania języków obserwowanych współcześnie. Ujęcie to konweniuje z doktryną o nieistnieniu języków prymitywnych, propagowaną w nauczaniu. To poniekąd tłumaczy powszechnie panujący sceptycyzm wobec koncepcji, które uwzględniają perspektywę stopniowego wyłaniania się struktur językowych z pierwotnych formacji lektotwórczych (protolektów), jakościowo różnych od konstrukcji językowych obserwowanych współcześnie. Wyjątek stanowią badania nad procesem powstawania języków kreolskich, gdzie dostrzegany i uznawany jest fakt, iż języki te pod wieloma względami są bardziej prymitywne niż języki etniczne, które wykształciły się w społecznościach o bogatych tradycjach kulturowych.

Ta anty-ewolucjonistyczna alienacja wiodących nurtów badań językoznawczych może zaskakiwać na tle wpływowych prac teoretycznych Noama Chomsky’ego, które przeniosły obszar zainteresowań lingwistyki do sfery dociekań uprzednio zarezerwowanej dla psychologii oraz szeroko pojętych nauk biologicznych. Języki naturalne są produktami ludzkich umysłów i organizmów, a te z kolei są rezultatami procesów ewolucyjnych. Chomsky i zwolennicy jego ujęć teoretycznych nie negują tego, że zdolność do mowy artykułowanej jest cechą fenotypową człowieka powstałą na drodze ewolucji; zasadniczy element argumentacji generatywistów zmierza do osłabienia lub całkowitego zanegowania roli doboru naturalnego w tym procesie. Bez względu na to, jakie czynniki sprawcze doprowadziły do wyłonienia się zdolności mowy w filogenezie człowieka, nie można (jak argumentują chomskiści) przypisywać tej roli presjom selekcyjnym, pod których wpływem miałby wyłonić się system językowy. Tezę tę w zasadniczy sposób podważyli amerykańscy badacze Steven Pinker i Paul Bloom w opublikowanym w 1990 roku artykule pod znamiennym tytułem „Natural Language and Natural Selection”. W pełni zaakceptowali oni zarówno metodologię jak i założenia teoretyczne mainstreamowego generatywizmu, zgodnie z którymi ludzie rodzą się z bogato ustrukturyzowanym subsystemem poznawczym, który umożliwia nadzwyczaj efektywne przyswajanie złożonych struktur językowych. Wrodzony mechanizm nabywania języka wyjaśniałby fakt przyswajania go przez każde zdrowe dziecko na podstawie fragmentarycznych danych i bez celowego nauczania kulturowo adekwatnych zachowań werbalnych. Pinker i Bloom porównali złożoność struktur językowych do tego poziomu złożoności, jaki cechuje anatomię i fizjologię ludzkiego oka. Oba te systemy są, jak stwierdzili, rezultatami oddziaływania procesu doboru naturalnego, który umożliwił stopniową emergencję obserwowanych obecnie struktur. Konceptualnym wyzwaniem dla dominujących wówczas teorii generatywistycznych byłoby wykazanie istnienia odrębnych presji selekcyjnych dla każdego z komponentów wieloaspektowej natury ‘urządzenia do przyswajania języka’ (por. ang. termin Language Acquisition Device), w które zgodnie z założeniami tych teorii miałyby być „wyposażone” umysły/mózgi ludzkich noworodków.

W ciągu niespełna piętnastu lat od ukazania się artykułu Pinkera i Blooma w myśleniu generatywistycznym dokonała się spektakularna wolta. Postulowaną dotychczas złożoność cech składających się na biologiczną zdolność językową zastąpiły propozycje teoretyczne przedstawione w ramach ‘Programu Minimalistycznego’ (Chomsky, 1995). Z punktu widzenia badań nad ewolucją języka najistotniejszą manifestacją tego programu badawczego był artykuł, który opracowali wspólnie Marc D. Hauser, Noam Chomsky oraz W. Tecumseh Fitch (2002). Wprowadzono w nim użyteczne rozróżnienie pomiędzy ludzką zdolnością do przyswajania mowy i posługiwania się językiem w sensie szerokim (faculty of language in the broad sense, FLB) a pewnymi aspektami tej zdolności, które w wąskim sensie definiują ją jako cechę unikalną dla człowieka (faculty of language in the narrow sense, FLN). Według autorów tego artykułu, w porównaniu z systemami komunikacji innych zwierząt oraz ze zdolnościami poznawczymi nie powiązanymi z przetwarzaniem mowy, FLN w zasadzie sprowadza się do zdolności przetwarzania struktur rekursywnych. Co więcej, sugerują oni, iż FLN może nawet nie mieć specyficznie językowego charakteru – w takim ujęciu tym, co czyni człowieka zdolnym do posługiwania się językiem, jest umiejętność wykorzystania rekursywnych struktur poznawczych w domenie komunikacji. Natomiast te zwierzęta, które potrafią dokonywać rekursywnych przekształceń poznawczych (np. w domenie nawigacji), jednak nie wykorzystują tej zdolności w swoich zachowaniach komunikacyjnych.

Sugestia, jakoby ludzka zdolność do przetwarzania danych językowych (FLN) sprowadzała się do minimalnego zestawu procedur realizowanych przez system poznawczy człowieka, jest bardzo atrakcyjna dla biologów i teoretyków ewolucji, ponieważ teza taka implikuje mniej zagadnień cząstkowych, które wymagałyby ewolucyjnego uzasadnienia – inaczej, niż miało to miejsce w przypadku hipotezy zakładającej istnienie ‘gramatyki uniwersalnej’ (ang. Universal Grammar, UG). Niezależnie od teoretycznych ustaleń dotyczących strukturalnej organizacji samych zasobów językowych, należy jednak podkreślić, iż powiązane z nimi zachowania werbalne swoją złożonością znacznie przewyższają zachowania komunikacyjne innych zwierząt, stanowiąc unikalną cechę fenotypową gatunku Homo sapiens. Metodologia naukowa akceptowana zarówno w lingwistyce jak i w biologii nakazuje postulować jak najmniejszą ilość założeń a priori w konstruktach teoretycznych wyjaśniających badane zjawiska. Badania te powinny zmierzać do ustalenia minimalnej liczby zmian ewolucyjnych (być może inicjujących kolejne, następujące po sobie w sposób kaskadowy, etapy rozwoju języka), które uzasadniałyby konsekwentne wyłonienie się tej diametralnej różnicy jakościowej, jaką wobec komunikacji zwierząt stanowią zachowania werbalne człowieka. Postrzegając zjawiska językowe w najszerszym możliwym wymiarze (FLB), być może poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o ewolucyjne podłoże działalności mownej człowieka należałoby poprzedzić bardziej dogłębnym poznaniem specyfiki zachowań komunikacyjnych innych zwierząt oraz charakteru procesów poznawczych zachodzących w ludzkim umyśle niezależnie od aktywności związanej z przetwarzaniem języka.

Do zdolności kognitywnych wspierających działalność mowną, które domagają się ewolucyjnego uzasadnienia, niewątpliwie należą: (1) zdolność do przetwarzania struktur o złożonej składni oraz (2) zdolność do zapamiętywania wielu tysięcy w dużej mierze arbitralnych, konwencjonalnie ustanawianych symboli. Twierdzenia nt. złożoności składni mają raczej impresjonistyczną wymowę, gdyż nie są podparte badaniami kwantytatywnymi, które pozwoliłyby dokonać estymacji skali tej złożoności i uzyskać przynajmniej uśredniony wynik takiego pomiaru – niemniej jednak trudno oprzeć się wrażeniu, iż struktura wyrażeń językowych jest zorganizowana w niezwykle złożony sposób. W dalszej części tego artykułu (zob. przedostatni podrozdział nt. składni) podane zostaną przykłady systemów komunikacji zwierząt, które posiadają rudymentarne cechy „organizacji składniowej”. Wykazując się pewną pomysłowością można próbować sprowadzić zagadnienie złożoności składniowej języków naturalnych do efektu, jaki uzyskujemy dzięki zastosowaniu rekursywnych operacji na odpowiednio złożonych strukturach leksykalnych. Zarówno przetwarzanie złożonej składni wyrażeń językowych jak i memoryzacja zasobów leksykalnych są umiejętnościami, które normalnie rozwijające się dziecko przyswaja w zaskakująco krótkim czasie, na podstawie fragmentarycznych danych dostarczanych w trakcie komunikacji z osobami z najbliższego otoczenia (por. tzw. argument „ubóstwa bodźca” w generatywizmie). Dzieci wypowiadają złożone zdania, dla których nie mogły wcześniej usłyszeć wzorcowych przykładów, a także przyswajają jednostki leksykalne po zaledwie kilkukrotnej (a nawet jednokrotnej) ekspozycji w ukontekstowionych wypowiedziach. Trzecią kluczową zdolnością, zasadniczo różnicującą zachowania komunikacyjne zwierząt i ludzi, jest zdolność do budowania zaufania społecznego – zostanie ona omówiona w sekcji poświęconej pragmatyce językowej.

Współczesne dziecko przychodzi na świat w społeczności osób korzystających z zasobów językowych powstałych na gruncie wielowiekowej tradycji kulturowej i internalizuje sporą część tej historycznie narosłej praktyki społecznej w ciągu niespełna dekady. Zdolności umożliwiające takie osiągnięcie poznawcze muszą być w jakiś sposób uwarunkowane genetycznie. Z kolei tego rodzaju predyspozycje genetyczne musiały wyłonić się w toku ewolucji, chociaż nie znamy (i być może nigdy nie poznamy) ani szczegółowego przebiegu tego procesu, ani też jego chronologii. Okres wyłaniania się tych zmian genetycznych możemy próbować określać w skali obejmującej miliony lat (jej rozmiar będzie zależeć od tego, który moment w historii antropogenezy określimy jako domniemany początek rozwoju języka). Powolny proces ewoluowania predyspozycji warunkujących ludzką zdolność mowy w skali filogenetycznej należy przeciwstawić innemu rodzajowi procesów, dzięki którym możliwy jest historyczno-kulturowy rozwój (ewolucja kulturowa) samych zasobów językowych. Najbardziej pierwotne formy takich zasobów – pierwsze „komunikacyjne kody” jakimi zaczynali posługiwać się przedstawiciele gatunku Homo sapiens – najprawdopodobniej były ekstremalnie proste w swojej strukturze, „nieobciążone” złożonością składniową w rodzaju tej, jaką obserwujemy w wyrażeniach współczesnych języków. Prehistoryczna ewolucja proto-języków używanych przez proto-populacje naszych przodków mogła podlegać tym samym rodzajom presji adaptacyjnych, które uwzględniane są w badaniach historycznojęzykowych. Analogia ta odwołuje się do tzw. dynamicznego uniformitaryzmu – założenia przyjmowanego w badaniach geologicznych, stanowiącego, iż prawa natury odpowiedzialne za przebieg procesu formowania się geologicznej struktury naszej planety miliardy lat temu są tymi samymi prawami fizyki, jakie i dziś oddziałują na Ziemię – mimo ogromnej różnicy między jej ówczesnym stanem, a stanem dzisiejszym.

Każdy język podlega wielorakim presjom adaptacyjnym. Istotny wpływ na jego rozwój ma m.in. optymalizacja wysiłku podczas formułowania wypowiedzi, równoważona potrzebą wyrazistej ekspresji treści konceptualnych, jak również łatwość przyswajania środków wyrażeniowych oraz ich przydatność w standardowych obszarach zastosowań (które również ewoluują). Dzieci posługujące się dziś językami kreolskimi są w uprzywilejowanym położeniu w porównaniu z pierwszymi ludźmi, którzy zaczynali posługiwać się mową artykułowaną. Nasi przodkowie nie mieli żadnego modelu zachowań werbalnych, na którym mogliby się wzorować. Język musiał być rodzajem wynalazku, w pewnym nieformalnym sensie tego słowa. Proces wyłaniania się pierwotnych struktur językowych w toku uczenia kulturowego postępował bardzo powoli, w przekazie międzypokoleniowym, który został zainicjowany najprawdopodobniej w okresie między 200 a 100 tys. lat temu. Prędkość tych zmian zaczęła wykładniczo narastać w miarę upływu kolejnych stuleci. Starożytne języki klasyczne, których historia, na ile jesteśmy w stanie to ustalić, nie przekracza 10 tys. lat, miały już całkowicie współczesną organizację strukturalną. Podsumowując, należy odróżnić dwa zakresy znaczeniowe pojęcia ‘ewolucja języka’. Pierwszy obejmuje względnie powolny proces ewolucji biologicznej gotowości gatunku Homo sapiens do przyswajania zachowań werbalnych i posługiwania się protoformami zasobów językowych; drugi sens tego pojęcia dotyczy historyczno-kulturowej ewolucji samych zasobów językowych aż do ich współczesnej postaci: typologicznie zróżnicowanych języków naturalnych. W świetle najnowszej wiedzy na znaczeniu zyskują teorie uwzględniające etap ko-ewolucji pomiędzy mechanizmami zmian kulturowych a powolną adaptacją predyspozycji genetycznych wspierających proces przyswajania języka. Z chwilą ugruntowania się systemów komunikacji symbolicznej, które przynosiły korzyści zarówno całej wspólnocie (wymiar kolektywny) jak i każdemu z jej członków z osobna (wymiar indywidualny), dobór naturalny mógł faworyzować geny sprzyjające posługiwaniu się zasobami językowymi o tak usystematyzowanej strukturze. Postępujące przystosowanie biologiczne (m.in. wydajniejsza pamięć operacyjna i długotrwała) pozwalało coraz bardziej swobodne manipulować różnymi rodzajami przyporządkowań sygnalizacji do ich konceptualnych odniesień, co z kolei sprawiało, że kolejne pokolenia dziedziczyły coraz bardziej zaawansowaną postać zasobów językowych.

Nie należy się spodziewać, że badania naukowe dostarczą odpowiedzi na najbardziej typowe pytania dotyczące ewolucji języka. Ekstremalnie naiwne – a jednocześnie najczęściej nurtujące laików – są pytania typu: „Jaką postać miał pierwszy język?”. Lingwiści z premedytacją lekceważą tego rodzaju pytania i mają ku temu uzasadnione powody, gdyż metody historycznej rekonstrukcji zasobów językowych pozwalają na eksplorację dostępnych danych w skali czasowej sięgającej co najwyżej 10 tys. lat. Nieliczni badacze (np. Ruhlen, 1994) utrzymują, iż możliwa jest rekonstrukcja przynajmniej kilku jednostek leksykalnych tak zwanego „prajęzyka ludzkości” (ang. Proto-World). Tego rodzaju teorie są jednak powszechnie krytykowane jako nie spełniające standardów metodologicznych współczesnego językoznawstwa. Badacze zajmujący się lingwistyką historyczną kwestionują zarówno sposób gromadzenia i estymacji danych stanowiących podstawę takich rekonstrukcji, jak też ignorowanie roli losowych „mutacji” jako jednej z przyczyn zmian językowych. Naukowcy zadają sobie nieco mniej naiwne pytania, takie jak np. „Czy Neandertalczycy dysponowali zdolnościami językowymi porównywalnymi do tych, jakie wykształcili żyjący w tej samej epoce przedstawiciele gatunku Homo sapiens?” lub „Na jakim etapie prehistorii człowieka wyłoniły się pierwsze wypowiedzenia zawierające konstrukcje podrzędne?” Niestety wciąż nie mamy na nie odpowiedzi i być może nigdy ich nie poznamy.


CZYTAJ DALEJ

 

Przekład tekstu autorstwa prof. J. Hurforda publikuję za uprzejmą zgodą Autora.
The translation appears here by the kind permission of the author of the original work.
 

Tekst źródłowy: Hurford, J.R. (2012). Linguistics from an evolutionary point of view.
W: R. Kempson, T. Fernando i N. Asher, (red.), Handbook of the Philosophy of Science. Volume 14: Philosophy of Linguistics. Amsterdam: Elsevier BV, 473–498.
DOI: 10.1016/B978-0-444-51747-0.50014-7

Cytowanie: Odnosząc się do tych treści w innych publikacjach, należy uwzględnić podany na końcu permalink (odnośnik bezpośredni) do tej sekcji lub link do kompletnego tekstu przekładu. Tekst przyjęto do druku w czasopiśmie AVANT.

 


Z języka angielskiego przełożył Arkadiusz Jasiński
permalinkhttp://evolectorium.com/spip.php?article39
data publikacji: 13.05.2014


Creative Commons License


Artykuł dostępny na licencji CC BY-SA 4.0
Creative Commons · Uznanie autorstwa
Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe
.

 


 
 


Bibliografia i przypisy

  • Bybee, J. L. (1985). Morphology. A study of the relation between meaning and form, tom 9 z serii Typological Studies in Language. Amsterdam: John Benjamins.
  • Bybee, J. L., Perkins, R. i Pagliuca, W. (1994). The Evolution of Grammar: Tense, Aspect, and Modality in the Languages of the World. Chicago: University of Chicago Press.
  • Chomsky, N. (1965). Aspects of the theory of syntax. Cambridge, MA: MIT Press.
  • Chomsky, N. (1975). The Logical Structure of Linguistic Theory. New York: Plenum.
  • Chomsky, N. (1981). Lectures on Government and Binding. Dordrecht: Foris.
  • Chomsky, N. (1995). The minimalist program. Cambridge: MIT Press.
  • Givón, T. (1979). On Understanding Grammar. New York: Academic Press.
  • Givón, T. (1990). Syntax: A Functional-Typological Introduction. Amsterdam: John Benjamins.
  • Hauser, M.D., Chomsky, N, & Fitch, W.T. (2002). The Faculty of Language: What Is It, Who Has It, and How Did It Evolve? Science, 298 (5598), 1569–1579. DOI: 10.1126/science.298.5598.1569
  • Hockett, C. F. (1960). The origin of speech. Scientific American 203, 88–96.
  • Lieberman, P. (1984). The biology and evolution of language. Cambridge, MA: Harvard University Press.
  • Pinker, S., & Bloom, P. (2011). Natural language and natural selection. Behavioral and Brain Sciences, 13 (04), 707–727. DOI: 10.1017/S0140525X00081061
  • Ruhlen, M. (1994). The Origin of Language: Tracing the Evolution of the Mother Tongue. New York: John Wiley & Sons.
  • Saussure, F. d. (1916). Cours de linguistique générale. Lausanne and Paris: Payot.


1 Bardziej szczegółowo zreferowała te pomysły np. Jean Aitchison w książce pt. „Ziarna mowy: początki i rozwój języka” (PiW, Warszawa 1997, s. 27).