James R. Hurford

Pragmatyka w ujęciu ewolucyjnym

Ludzie, w odróżnieniu od małp człekokształtnych, często udostępniają sobie różne informacje i domyślnie raczej wierzą w „prawdziwość” lub ewentualną przydatność treści przekazywanych w takich czy innych aktach komunikacji. W zachowaniach małp niezwykle rzadko obserwujemy skłonność do bezinteresownego dzielenia się informacjami – nie okazują jej nawet tak udomowione osobniki jak Kanzi (Savage-Rumbaugh, 1986; 1990; 1999), i to pomimo zaufania, jakim niewątpliwie nauczyły się darzyć swoich opiekunów. U zwierząt żyjących na wolności i nawykłych do rywalizacji w walce o przetrwanie, nie obserwujemy jakichkolwiek zachowań, które polegałyby na życzliwym dzieleniu się wiedzą (nie wspominając o czynieniu tego za pośrednictwem wyuczonych symboli). Pewne gatunki zwierząt wykształciły wrodzone, rudymentarne systemy komunikacji, dzięki którym mogą sygnalizować pobratymcom występowanie zagrożeń lub dostępność pożywienia. Najbardziej znanymi przykładami takich zwierząt są werwety (gatunek małp wąskonosych z rodziny makakowatych) oraz pszczoły miodne, ale tego rodzaju zdolności obserwujemy także u wielu innych gatunków zwierząt. Zarówno repertuary takich sygnalizacji, jak i zakresy „znaczeń” do których mogą one się odnosić, są ekstremalnie ubogie (np. zaledwie trzy typy drapieżników w przypadku okrzyków alarmowych werwetów, czy też kierunek i odległość od źródła pokarmu w przypadku tzw. tańca pszczół); ponadto, młode osobniki nie muszą uczyć się tych sygnałów – po prostu uaktywniają się one w ich zachowaniach społecznych na odpowiednim etapie ontogenezy.

Nie oznacza to jednak, że zwierzęta się nie komunikują. Wszystkie zwierzęta (a nie tylko przedstawiciele wyżej rozwiniętych gatunków) w taki czy inny sposób komunikują się między sobą. Zachowaniem komunikacyjnym w tym przypadku jest każdy rodzaj zachowania skierowanego w stronę innego osobnika, które – realizowane bez manipulowania wprost jego ciałem – wywołuje reakcję behawioralną tego osobnika. Najbardziej podstawowym i szeroko rozpowszechnionym typem takiej komunikacji jest koordynacja zachowań w diadach, której celem jest po prostu wywołanie adekwatnej reakcji u odbiorcy sygnału. Przykładem takich zachowań komunikacyjnych są zachowania godowe, w trakcie których osobniki zalecające się do potencjalnego partnera wykorzystują w tym celu charakterystyczne dla danego fenotypu sposoby zwracania na siebie uwagi (np. stroszenie piór, wokalizacje, demonstrowanie siły lub eksponowanie organów płciowych), natomiast osobniki będące obiektami takich zalotów niejako „odpowiadają” na nie, korzystając z repertuaru fenotypowo adekwatnych reakcji behawioralnych. Innym przykładem takich relacji jest prezentowanie zachowań submisywnych (kulenie się, przewracanie się na grzbiet) w reakcji na zachowania agresywne (szczerzenie zębów) czy też pseudo-agresywne (odruch pilomotoryczny). Przejawianie tego typu zachowań ma w dużej mierze charakter instynktowny i zwiększa zdolność przetrwania poszczególnych osobników w danej populacji.

Do ewolucyjnych korzeni zachowań werbalnych człowieka nawiązuje Astin’owskie (1962) ujęcie tych zachowań jako aktów „działania słowami”. Zachowania komunikacyjne zwierząt umożliwiają skuteczne interakcje. Tego rodzaju pierwotne motywacje możemy także przypisać sporej części zachowań werbalnych. Przykładowo, pozdrowienie wyrażone werbalnie (np. „Cześć!”) w swojej kanonicznej funkcji jest analogiczne do radosnego machania ogonem przez psa – jest zachowaniem inicjującym przyjazną interakcję. Oczywiście, akt pozdrowienia w wykonaniu człowieka ma charakter wolicjonalny, podczas gdy zachowanie psa nie jest przez niego kontrolowane w porównywalnym stopniu. Inną istotną różnicą jest fakt, iż wyrażenia pełniące funkcję pozdrowień oparte są na arbitralnych sygnałach, których każdy człowiek uczy się naśladując konwencje zastane w danym kręgu kulturowym i akceptowane przez członków danej społeczności. Niemniej jednak, funkcjonalna analogia do zachowań komunikacyjnych zwierząt jest tutaj nadal dostrzegalna. Oczywiście, funkcji zachowań werbalnych nie można sprowadzać wyłącznie do ustanawiania i podtrzymywania relacji w diadach, jak ma to miejsce w przypadku wyrażeń fatycznych takich jak „Cześć!”, czy „Jak się masz?”. Prawie każdy akt komunikacji językowej jest powiązany z kreowaniem i monitorowaniem symbolicznych odniesień wykraczających poza fakt nawiązania bezpośredniej relacji między komunikatorami. Jednakże możliwość „działania za pomocą słów” zawsze pozostaje fundamentalną motywacją takich zachowań. Jaki sens miałaby działalność mowna pozbawiona tej motywacji? W teorii aktów mowy Austina ten aspekt języka określany jest terminem ‘illokucja’. Aspekt illokucyjny aktu mowy dotyczy jego intencjonalności, czyli tego, co faktycznie chcemy osiągnąć wypowiadając określone słowa w czyjejś obecności. Przykładowo, zdanie „Drzwi są otwarte.” może być zachętą do przekroczenia progu i wejścia do pomieszczenia, ale równie dobrze niezbyt uprzejmym poleceniem jego opuszczenia, czy też wyrazem zniecierpliwienia dalszą obecnością w nim interlokutora; zdanie to może też stanowić ostrzeżenie przed skutkami przeciągu, prośbę o podejście bliżej do tych drzwi itd., zależnie od aktualnej sytuacji komunikacyjnej.

Obopólne rozumienie intencji komunikacyjnych wydaje się być naturalnym, niejako domyślnym rezultatem zachowań werbalnych. Słysząc czyjąś wypowiedź zakładamy z góry, że musi ona mieć jakiś sens i próbujemy domyślić się intencji, która wystarczająco uzasadniałaby jej relewancję (Sperber i Wilson, 1986). Wywnioskowanie faktycznej intencji mówiącego na podstawie samej tylko wypowiedzi może wymagać sporej intuicji (jak pokazałem to na przykładzie zdania „Drzwi są otwarte.”). Radzimy sobie z tym dość dobrze dzięki zaawansowanym mechanizmom poznawczym, które umożliwiają operowanie tzw. ‘teorią umysłu’ (ang. Theory of Mind). Jesteśmy w stanie antycypować pewien zakres sytuacyjnie adekwatnych „stanów umysłu” u osób z którymi nawiązujemy kontakt, domyślając się jaką wiedzą dysponuje nasz rozmówca w określonej sytuacji komunikacyjnej, a czego w tej konkretnej sytuacji raczej wiedzieć nie może. Stąd też charakterystyczną cechą wielu dyskursów jest konsekwentne niedookreślenie znaczenia wypowiedzi. Przykładowo, lakoniczna uwaga: „Nie ma mleka.” może być skwitowana przez partnera równie lakonicznym stwierdzeniem: „Jest niedziela.”, ponieważ rozumiemy wzajemne motywacje i współdzielimy określony zakres wiedzy o rzeczywistości, w której osadzona jest nasza interakcja. Wyżej rozwinięte zwierzęta również wykazują zdolność do wyczuwania nastrojów i intencji partnerów interakcji. Na przykład szympansy (Call et al., 2004) potrafią dostrzec różnicę w sposobie realizacji bardzo zbliżonych aktywności, traktując je jednoznacznie albo jako przejaw agresji (celowe dokuczanie), albo jako uboczny efekt nieudanej próby kooperacji (niezamierzona niezdarność). Udało się też potwierdzić eksperymentalnie zdolność szympansów do przewidywania stanu wiedzy innych osobników o pewnych aspektach aktualnej sytuacji: potrafią one np. ocenić, czy dominujący osobnik zdaje sobie sprawę z tego, gdzie zostało ukryte pożywienie, „domyślając” się tego na podstawie obserwacji jego zachowania, m.in. podążając za jego wzrokiem (Call i Tomasello, 2005; Hare et al., 2000; 2001). Ludzie oczywiście znacznie przewyższają inne zwierzęta pod względem tego typu zdolności poznawczych, jednakże i te różnice mogą okazać się jedynie różnicami stopnia ich rozwoju.

Ewolucyjne „przejście” od prymitywnych aktów komunikacji w diadach do triady komunikacyjnej nadawca—komunikat—odbiorca (gdzie komunikaty są „o czymś”, dotyczą obiektów, zdarzeń, stanów rzeczy), było zapewne związane z rozwojem zdolności do tzw. uwspólniania uwagi (ang. joint attention). W wielu codziennych sytuacjach, np. gdy zwracamy się do kogoś z prośbą o podanie jakiegoś przedmiotu, obaj interlokutorzy natychmiast koncentrują uwagę na obiekcie, o którym jest mowa – wypowiedzi typu „Podaj mi ten kubek!” zakładają taki rodzaj uwspólnienia uwagi. Niektóre zwierzęta wykazują znakomicie rozwiniętą umiejętność podążania za wzrokiem innych osobników, co pozwala im uwspólniać uwagę na tym samym przedmiocie w czasie rzeczywistym (Bräuer et al., 2005; Call et al., 1998).

Jeśli w kontakcie z inną osobą z jakiegoś powodu nie możemy posłużyć się mową, a mimo to pragniemy doprowadzić do uwspólnienia uwagi na jakimś obiekcie, zwykle po prostu wskazujemy na niego palcem. Chociaż anatomia i fizjologia innych naczelnych nie narzuca im pod tym względem żadnych ograniczeń, małpy żyjące na wolności nigdy nie wskazują obiektów w takim celu (Leavens, 2004; Leavens i Hopkins, 1998). Tego typu zachowania przejawia natomiast każde normalnie rozwijające się dziecko, które w zupełnie niewymuszony sposób wskazuje palcem różne przedmioty i czyni to w obecności innych osób na tyle często i tak sugestywnie, iż nie sposób odczytywać tego inaczej, niż jako wyraz chęci dzielenia się własną fascynacją światem. Małpy trenowane w warunkach laboratoryjnych są w stanie nauczyć się gestu wskazywania, jednak wykorzystują go wyłącznie jako środek pomagający uzyskać wskazywaną rzecz. W odróżnieniu od ludzkich niemowląt, małpy traktują swoich potencjalnych interlokutorów (opiekunów lub inne małpy) w sposób całkowicie instrumentalny – każdy akt wskazywania motywowany jest wyłącznie chęcią odniesienia osobistej korzyści.

Implikuje to kolejny, wciąż jeszcze nierozstrzygnięty problem w badaniach nad pochodzeniem ludzkiej mowy: Dlaczego bezinteresowne dzielenie się informacjami z innymi członkami grupy miałoby być ewolucyjnie korzystne? Przecież każda informacja pozwalająca na lepszą orientację w rzeczywistości może przynosić nieocenione korzyści temu, kto ją pozyskał, a twarde zasady życia w warunkach walki o przetrwanie raczej nakazywałyby zachować ją dla siebie. Różne propozycje teoretyczne rozwijane w dziedzinie nauk biologicznych zbliżają nas do rozwikłania tego paradoksu. Dzielenie się istotnymi informacjami z osobnikami najbliżej spokrewnionymi (np. potomstwem lub rodzeństwem) może zwiększać poziom dostosowania jednostek współdzielących sporą część genów – a zatem tego typu kooperacja ma charakter adaptacyjny jako przejaw doboru krewniaczego (Hamilton, 1964). Wśród zwierząt zachowania altruistyczne wobec osobników najbliżej spokrewnionych są relatywnie częste; pewną paralelę do tego stanu rzeczy stanowi fakt, iż ludzie przejawiają zachowania altruistyczne znaczenie częściej wobec najbliższych, niż wobec zupełnie niespokrewnionych osób. Ludzie jednak z reguły chętnie dzielą się informacjami i generalnie wykazują skłonność do zachowań altruistycznych, nawet wobec zupełnie obcych osób. Tutaj w sukurs przychodzi nam teoria altruizmu odwzajemnionego (Trivers, 1971): w ramach grupy społecznej, zgodnie z przewidywaniami różnych ujęć teoretycznych (symulacji komputerowych i modeli matematycznych), altruistyczne zachowania typu „przysługa za przysługę” mogą pełnić funkcje dostosowawcze. Strategia polegająca na podejmowaniu współpracy i udzielaniu pomocy innym jest ewolucyjnie korzystna o tyle, o ile istnieje chociaż minimalna szansa na to, iż zachowanie takie zostanie odwzajemnione w (bliższej lub dalszej) przyszłości. Badania laboratoryjne w populacjach szympansów potwierdziły występowanie altruizmu odwzajemnionego u tych zwierząt – zaobserwowano np. zawieranie koalicji w celu wzajemnej obrony przed agresorami, a także przypadki dzielenia się pożywieniem (de Waal, 1989). W społecznościach ludzkich altruizm odwzajemniony jest jednak znacznie bardziej rozpowszechnioną strategią kooperacyjną. Jesteśmy bardziej skłonni do kooperatywnej komunikacji z członkami macierzystych grup społecznych, niż z obcymi, przy czym wewnątrzgrupowe akty współpracy generalnie są odwzajemniane. Istotnym czynnikiem motywującym do udostępniania cennych informacji jest fakt, iż często wiąże się to ze wzrostem prestiżu w oczach beneficjentów określonej wiedzy, co potwierdza wartość adaptacyjną takich zachowań (Dessalles, 1998).

Podsumowując, zarówno międzyosobowa komunikacja językowa jak i zachowania komunikacyjne niektórych zwierząt są ufundowane w specyficznym rodzaju zachowań, które stanowią akty intencjonalnego „manipulowania stanem umysłu” interlokutora. Wiele gatunków zwierząt dysponuje wrodzonymi predyspozycjami do instynktownego sygnalizowania innym członkom grupy zdarzeń lub obiektów w bezpośrednim otoczeniu, które są kluczowe dla ich przetrwania (takich jak pojawienie się drapieżnika lub dostępność pokarmu). Niektóre zwierzęta wykazują zaczątki zdolności do oceny intencji komunikacyjnych w zachowaniach komunikatorów (m.in. podążanie za wzrokiem i rudymenty ‘teorii umysłu’), jednakże w naturalnych habitatach nie wykorzystują tych predyspozycji w sposób choćby minimalnie zbliżony do tego, w jaki czynią to ludzie w swoich zachowaniach komunikacyjnych. Zasadnicza różnica w poziomie rozwoju tych zdolności wiąże się ze stopniem rozwoju naturalnej skłonności do kooperacji, którą warunkują geny oraz relacje konstytuujące struktury społeczne. Gatunek Homo sapiens wyróżnia się szczególnie rozwiniętymi predyspozycjami do przejawiania zachowań altruistycznych i kooperatywnych, zwłaszcza w obrębie różnego rodzaju wspólnot.


CZYTAJ DALEJ

 

Przekład tekstu autorstwa prof. J. Hurforda publikuję za uprzejmą zgodą Autora.
The translation appears here by the kind permission of the author of the original work.
 

Tekst źródłowy: Hurford, J.R. (2012). Linguistics from an evolutionary point of view.
W: R. Kempson, T. Fernando i N. Asher, (red.), Handbook of the Philosophy of Science. Volume 14: Philosophy of Linguistics. Amsterdam: Elsevier BV, 473–498.
DOI: 10.1016/B978-0-444-51747-0.50014-7

Cytowanie: Odnosząc się do tych treści w innych publikacjach, należy uwzględnić podany na końcu permalink (odnośnik bezpośredni) do tej sekcji lub link do kompletnego tekstu przekładu. Tekst przyjęto do druku w czasopiśmie AVANT.

 


Z języka angielskiego przełożył Arkadiusz Jasiński
permalinkhttp://evolectorium.com/spip.php?article36
data publikacji: 10.05.2014


Creative Commons License


Artykuł dostępny na licencji CC BY-SA 4.0
Creative Commons · Uznanie autorstwa
Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe
.

 


 
 


Bibliografia i przypisy

  • Austin, J. L. (1962). How to do Things with Words: The William James Lectures delivered at Harvard University in 1955. Oxford, UK: Clarendon Press, 2nd ed. DOI: 10.1093/acprof:oso/9780198245537.001.0001
  • Bräuer, J., Call, J. i Tomasello, M. (2005). All great ape species follow gaze to distant locations and around barriers. Journal of comparative psychology, 119 (2), 145–154. PMID: 15982158
  • Call, J., Hare, B., Carpenter, M. i Tomasello, M. (2004). ’Unwilling’ versus ’unable’: chimpanzees’ understanding of human intentional action. Developmental Science 7, 488–498.
  • Call, J. i Tomasello, M. (2005). What chimpanzees know about seeing, revisited: An explanation of the third kind. W: N. Eilan, C. Hoerl, T. McCormack i J. Roessler, red., Joint Attention: Communication and Other Minds: Issues in Philosophy and Psychology. Oxford: Oxford University Press, 45–64.
  • Call, J., Hare, B. A. i Tomasello, M. (1998). Chimpanzee gaze following in an object-choice task. Animal Cognition 1, 88–99.
  • Dessalles, J.-L. (1998). Altruism, status and the origin of relevance. W: J. R. Hurford, M. Studdert-Kennedy i C. Knight, red., Approaches to the evolution of language. Cambridge: Cambridge University Press, 130–147.
  • de Waal, F. B. (1989). Food sharing and reciprocal obligations among chimpanzees. Journal of Human Evolution 18, 433–459.
  • Hamilton, W. D. (1964). The genetical evolution of social behavior. Journal of Theoretical Biology 7, 1–16, 17–52 (Parts I and II).
  • Hare, B., Call, J., Agnetta, B. i Tomasello, M. (2000). Chimpanzees know what conspecifics do and do not see. Animal Behaviour 59, 771–785.
  • Hare, B., Call, J. i Tomasello, M. (2001). Do chimpanzees know what conspecifics know?. Animal Behaviour 61, 139–151.
  • Leavens, D. (2005). Manual deixis in apes and humans. Interaction Studies, 5 (3), 387–408. DOI: 10.1075/is.5.3.05lea
  • Leavens, D. A. i Hopkins, W. D. (1998). Intentional communication by chimpanzees: a cross-sectional study of the use of referential gestures. Developmental Psychology 34, 813–822.
  • Savage-Rumbaugh, E. S. (1986). Ape Language: From Conditioned Response to Symbol. New York: Columbia University Press.
  • Savage-Rumbaugh, E. S. (1990). Language acquisition in a nonhuman species: Implications for the innateness debate. Developmental Psychology 23, 599–620.
  • Savage-Rumbaugh, E. S. (1999). Ape language: Between a rock and a hard place. W: B. King, red., The Origins of Language: What Nonhuman Primates can Tell us. Santa Fe, NM: School of American Research Press, 115–188.
  • Sperber, D. i Wilson, D. (1986). Relevance: Communication and Cognition. Oxford: Blackwell. DOI: 10.1017/S0140525X00055345
  • Trivers, R. L. (1971). The evolution of reciprocal altruism. The Quarterly Review of Biology 46, 35–57.